
Są dwie szkoły słuchania muzyki - jedna głosi, że muzyka ma być zharmonizowana z aktualnym nastrojem i dopasowana do "tu i teraz", druga traktuje zaś kosmos nut jako odskocznię od rzeczywistości. Ja, przyznam się szczerze, nigdy nie mogłem się zdecydować, którą pradawną ścieżką podążąć. Dlatego, by osiągnąć idealne zen, stosuję się naprzemiennie do zaleceń obu. Dziś mam jednak dla Was coś co na szczęście pozwala stanąć niejako okrakiem - bo z jednej strony chciałoby się uciec od -30c za oknem, a z drugiej strony ... sezon snowboardowy w pełni!
Jacuzzi Boys - młodzi mieszkańcy Miami plasujący swoją muzykę u styku lofi i punkrocka - przyznajmy to od razu - nie są specjalnie znani czy popularni (w przypadku, było nie było DIGGS - to chyba dobrze?) czy też wielce oryginalni - ot kolejny zespół jakich milion w internecie.
Jest jednak coś co urzeka w Smells Dead jak i całej płycie chłopców z wanny z bąbelkami. To typowo słoneczne brzmienie złożone z funkowego rytmu (znamy to z RHCP), lekko surf-rockowej gitary i krzykliwego wokalu plasującego się pomiędzy wyzywającym tonem Rottena z Sex Pistols a niechlujnym śpiewaniem Joey'a z Ramones. Czy może być coś co bardziej nadaje się do muzycznej ucieczki w świat wyobrażeń o Venice Beach, palmach na ulicach i miejscówkach znanych z Tony'ego Hawka?
Ale ale! Jeśli jednak nie chcecie nigdzie uciekać, a stąpacie lub zjeżdżacie twardo po zmrożonej ziemi to Jacuzzi Boys też będzie dla Was idealnym rozwiązaniem. W końcu czy istnieje jakiś gatunek muzyki o większych pokładach energii?
Bo owszem - techno, jak chociażby wrzucony tu tydzień temu Xhin - to też moc (Skrillex pewnie też - ale to raczej złe KI) ale to jednak nie to samo. Kto jeździł/jeździ na deskorolce, przeżywa właśnie zachwyt snb ten wie, że rapy to co najwyżej do flatlandów, a do prawdziwego jeżdżenia (free ride baby!) potrzeba nieco cięższego kalibru.
Tak więc jeśli Wam zimno to odpalajcie Kalifornijczyków na rozgrzewkę, a jeśli już jesteście rozgrzani i gotowi do jazdy bez trzymanki, to koniecznie uwzględnijcie No Seasons LP w playliście swojego iPoda. Sprawdźcie też resztę katalogu HoZac Records - prawdziwa kopalnia gitarowego złota!
No to ommmmmmm
Jędrek Jendrośka










Tenisufki polecają
Kapela kozak, ale jak brzmiał wokal J. Rottena to chyba autor artykułu nie wie ....
Komentowanie wyłączone